Spotkaliśmy się wszyscy koło 22 na Wschodniej, gdzie musieliśmy jeszcze kupić bilety na pociąg do Szklarskiej. Oczywiście starożytny system komputerowy PKP nie ułatwia zakupu większej ich ilości (4 ulgowe + 1 normalny + 5 na rower) - wystawienie i wydrukowanie zajęło kasjerce trochę czasu (strach pomyśleć co by się działo gdyby chciała wydrukować każdy bilet z osobna, choć i tak zaczęliśmy się trochę niecierpliwić). Z biletami udalismy się od razu na peron (po drodze trzeba było jeszcze wnieść rowery po schodach), gdzie zaczęliśmy szukać wagonu rowerowego - poszliśmy na koniec, a trzeba było na początek, więc przebiegliśmy się niepotrzebnie z rowerami wzdłuż całego pociągu. Sam wagon był niemal pusty, oprócz naszych pojazdów znajdował się w nim jedynie wózek inwalidzki.
Chwali się podstawienie specjalnego wagonu (jeszcze 2 lata temu nie jeździł na tej trasie), nie ma jednak nic za darmo, bo wydłużeniu uległ czas podróży (12 godzin zamiast 11 jak wcześniej). Jak można łatwo zgadnąć pociąg i tak jechał dłużej - jakieś 13 godzin i 15 minut. Z Warszawy Wschodniej wyjechaliśmy koło 22.30, a w Szklarskiej Porębie byliśmy o 11.45.
Pogoda na miejscu była zmienna - wcześniej w nocy padał deszcz, teraz słońce raz po raz chowało się i wychodziła zza chmur, ale ogólnie było ciepło.
Po wyładowaniu się z wagonu i zamontowaniu bagaży na rowery ruszyliśmy od razu na pierwszy etap. Przejechaliśmy przez centrum Szklarskiej, gdzie zajechalismy jeszcze do sklepu (picie, batoniki, itp.), a potem wskoczyliśmy na szlak Liczyrzepa do Karpacza.
Droga była tu niemal płaska i gładka. Dopiero po minięciu Jagniątkowa nawierzchnie zmieniła się na bardziej kamienistą - tu już trochę trzęsło. Na szczęście po dotarciu do Przesieki szlak prowadził już asfaltem. W tym miejscu zrobiliśmy sobie krótki postój... Już mieliśmy ruszać, gdy Jaro poleciał na bok, prosto na Suchego i jego rower, w wyniku czego zgięła się w nim nóżka (w rowerze, nie w Suchym ma się rozumieć ;)
Asfaltem zjechaliśmy w dół do Przesieki, skąd zaczęliśmy pierwszą tego dnia męczącą wspinaczkę. Droga wiła się serpentynami, na których nasza grupka uległa mocnemu rozciągnięciu. Z przodu Jaro z Suchym, kilkaset metrów dalej Michał, a na szarym końcu Sławek z Robertem. Na jednym z takich przystanków, kiedy to czekaliśmy na maruderów, z przedniego koła roweru Jarka dało się posłyszeć głośne "psssss..." Cieniutka dętka nie wytrzymała wysokiego ciśnienia i rosnącej temperatury. Szybka wymiana, wszyscy w komplecie i znowu mogliśmy jechać. Droga pięła się prosto pod górę i to coraz stromiej. Wg Rowerowej Bazy Podjazdów jest to najtrudniejszy polski podjazd asfaltowy. My nie wjeżdżalismy co prawda na samą Przełęcz Karkonoską, ale i tak musieliśmy pokonać najtrudniejszy odcinek (DW Chybotek - Droga Sudecka), pod koniec którego nachylenie przekraczało 15% (a nawet 27% na długości 50m). Podjazd porządnie nas wymęczył i ponownie porozrywał naszą piątkę. Na szczęście po dotarciu do Drogi Sudeckiej (tutaj kolejny odpoczynek) mieliśmy już z górki. Asfaltem śmignęliśmy do Borowic. Tu szlak znowu prowadził leśną drogą ze sporą ilością luźnych kamieni. Wkrótce potem wskoczyliśmy na asfalt i dojechaliśmy do Karpacza. Przejazd (w zasadzie zjazd, w tym ze słynnego Orlinka, gdzie kończą się wyścigi Tour de Pologne) przez miasto i postój w centrum, gdzie w pizzeri zatrzymaliśmy się na obiad.
W tym momencie była już 16, a my z zaplanowanych ~90km zrobiliśmy zaledwie 1/3. Na szczęście dalsza trasa miała prowadzić wyłącznie po drogach asfaltowych (z małym wyjątkiem). Z Karpacza ruszylismy na Kowary. Odcinek ten pokonaliśmy raz dwa, bo było lekko z górki, a i wiatry mieliśmy sprzyjające. W Kowarach trochę popadało, ale zaraz przestało. Tu po raz kolejny dał o sobie znać pech (piątek 13!), bo po zgiętej nóżce i pękniętej dętce przyszedł czas na łańcuch Jara (poszło jedno ogniwo). Dobrze, że miał ze sobą zapasowy...
Chcieliśmy przejechać skrótem przez góry w kierunku Pisarzowic (alternatywą była jazda szosą, która omijała je sporym łukiem od południa), nie wiedzieliśmy jednak czego można się na nim spodziewać - dość równej drogi czy, co gorsza, kamienistego szlaku pieszego. Trochę na intuicję, a trochę posiłkując się niezbyt dokładną mapką, próbowaliśmy odnaleźć nasz skrót. Zapytaliśmy się nawet mieszkanki Wojkowa, która kazała nam się wracać do głownej drogi i dopiero stamtąd skręcać w boczną odnogę. Jak się okazało - zupełnie niepotrzebnie, bo obie drogi (ta, którą sami chcielismy jechać i ta druga, którą poleciła nam kobieta) łączyły się. Zatem nakręciliśmy jedynie kilka dodatkowych kilometrów. Sam podjazd był dosyć stromy i męczący, choć na szczęście nawierzchnia była całkiem komfortowa (z początku nawet i asfalt, potem trochę żwiru i drobnych kamyczków).
Po dotarciu na przełęcz mogliśmy zjechać do Czarnowa (dość wyboiście), stamtąd już asfaltem w dół do Pisarzowic i dalej do Kamiennej Góry. Mogliśmy teraz się rozpędzić i nadrobić trochę straconego czasu. Za Kamienną mieliśmy ze 2 niezbyt wymagające podjazdy. Był też jeden szczególnie długi zjazd z Nowych do Starych Bogaczowic. Do końca zostało nam jedynie kilka kilometrów i dwa niewielkie podjazdy (przed Strugą i samym Szczawnem), na których znowu rozciągnęlismy się na znacznej długości . Po odpoczynku i zebraniu się do kupy czekał nas jedynie krótki zjazd.
Byliśmy na miejscu. Zostawiliśmy bagaże i zdążyliśmy jeszcze wyskoczyć do pobliskiego Wałbrzycha do hipermarketu, pod którym Jara i Michała K, którzy czekali przed sklepem i pilnowali rowerów, zaczepił jeden z miejscowych i zaczął im opowiadać o swoich kolarskich wyczynach...
Zdjęcia:
100_1323.jpg
Data: 10/11/2007 20:29
Dodany przez: MS
Komentarzy: 0
Ocena: Brak
Obejrzano: 563
100_1324.jpg
Data: 10/11/2007 20:29
Dodany przez: MS
Komentarzy: 0
Ocena: Brak
Obejrzano: 606
100_1325.jpg
Data: 10/11/2007 20:29
Dodany przez: MS
Komentarzy: 0
Ocena: Brak
Obejrzano: 580
100_1327.jpg
Data: 10/11/2007 20:29
Dodany przez: MS
Komentarzy: 0
Ocena: Brak
Obejrzano: 592
100_1328.jpg
Data: 10/11/2007 20:29
Dodany przez: MS
Komentarzy: 0
Ocena: Brak
Obejrzano: 626
100_1330.jpg
Data: 10/11/2007 20:29
Dodany przez: MS
Komentarzy: 0
Ocena: Brak
Obejrzano: 606
100_1332.jpg
Data: 10/11/2007 20:29
Dodany przez: MS
Komentarzy: 0
Ocena: Brak
Obejrzano: 531
100_1337.jpg
Data: 10/11/2007 20:29
Dodany przez: MS
Komentarzy: 0
Ocena: Brak
Obejrzano: 589
100_1340.jpg
Data: 10/11/2007 20:29
Dodany przez: MS
Komentarzy: 0
Ocena: Brak
Obejrzano: 577
100_1341.jpg
Data: 10/11/2007 20:29
Dodany przez: MS
Komentarzy: 0
Ocena: Brak
Obejrzano: 619
100_1342.jpg
Data: 10/11/2007 20:29
Dodany przez: MS
Komentarzy: 0
Ocena: Brak
Obejrzano: 574
100_1344.jpg
Data: 10/11/2007 20:29
Dodany przez: MS
Komentarzy: 0
Ocena: Brak
Obejrzano: 600